środa, 2 października 2013

Kokardkowe...

Hejo!
Cofnijmy się do dzieciństwa. Dziewczyny, pamiętacie te wszystkie spineczki, gumeczki, wsuweczki z kokardkami? Dla Panów podczytujących bloga (a wiem, że tacy są i bardzo mnie to cieszy!) tym obrazem może być wspomnienie koleżanek z podwórka, a dokładniej ich kucyków i warkoczy. W zasadzie takie kokardki częściej spotykam teraz na włosach współczesnych dziewczynek w przedziale wiekowym 3-6 lat. A kokardki te są nierzadko słodsze w swej formie od samej waty cukrowej!
Choć sama nie nosiłam takich kokardeczek (i dobrze!), doskonale pamiętam grube, kolorowe frotki, a piękne kokardy na włosach mamy robiły nam ze zwykłych satynowych wstążek.
W każdym razie, gdy moim oczom po raz pierwszy ukazały się koralikowe kokardki (splecione pół na pół brick stitch'em i peyote'm) przypadkowo znalezione w sieci, właśnie takie skojarzenie przyszło mi na myśl.
Minęło sporo czasu od ich znalezienia do stworzenia.
Na początku w ogóle nie przypadły mi do gustu - nie są w moim stylu, pomyślałam. Nie myślcie jednak, że zmienił się nagle mój styl ;) W sieci nigdzie nie mogłam znaleźć tutorialu, tylko zupełnie ogólne wskazówki. Pewnego wieczora, wiedziona więc ciekawością i twórczym natchnieniem postanowiłam spróbować sama pokombinować... i wyszła pierwsza kokardka!
Potem powstały kolejne, całkiem wdzięczne kokardkowe pierścionki. Nie będę ich nosić - mam 3 srebrne, których nie zamieniam na inne. Będą one jednak miały szansę na znalezienie nowych właścicielek już niedługo we Wrocławiu, ale o tym napiszę Wam w kolejnym poście. :)
A tymczasem, bez zbędnej kurtuazji - watch it! ;)









Cieplutkie uściski,
S.

12 komentarzy:

  1. ślicznie sie prezentują chociaż ja podobnie jak Ty nie noszę pierścionków innych poza tymi które są na stałe "zamontowane" na moich palcach ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Boskie kokardki i jak fajnie je wykorzystałaś .Pozdrawiam serdecznie ;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Są absolutnie urocze! Moim faworytem jest ta najciemniejsza, bo tak się ładnie błyszczy no i wiadomo jest to jeden z odcieni niebieskiego :D love it <3

    OdpowiedzUsuń
  4. A ja nosiłam, tyle tylko że włosie mam mało bujne to ciągle spadały:) ale gdyby robili wtedy takie słodkie pierścionki nosiłabym nawet do spania! :))

    OdpowiedzUsuń
  5. Absolutne cudeńka! Uwielbiam Twoje kokardki.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ale urocze !!!! Są śliczne i takie dopracowane.
    pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Piękne, słodkie kokardeczki. Czyżbyś szykowała się na jakieś targi/jarmark? A może będziesz prezentować swoje prace w jakieś kawiarence? ;> Czekam z niecierpliwością na newsy :) Pozdrawiam cieplutko!

    OdpowiedzUsuń
  8. Nadużywamy słowo "ślicznie". Często mówimy "śliczne"kiedy trzeba powiedzieć coś dobrego ale nie bardzo jest za co chwalić. Oczywiście to moje subiektywne zdanie. Ale...co mam powiedzieć kiedy praca NA PRAWDĘ prześliczna! Kokardki tak urocze że po prostu śliczne!!! ehhh... jakieś 35 lat temu nie zdejmowałabym ich z paluszków :)

    OdpowiedzUsuń