wtorek, 30 grudnia 2014

Świąteczna klasyka

Święta minęły tak szybko, że to prawie niemożliwe! Nie narzekam co prawda na brak wolnych dni, bo jeszcze kilka takich mi łaskawie pozostało, ale świadomość mijającego tak błyskawicznie czasu, jest nieco przerażająca. Przed nami jednak Sylwester, a ja, sprytnie korzystając z realizacji pozycji z mojej listy spraw do zamknięcia w starym roku, loguję się i przychodzę z nowym postem. 

Robię to też póki nastrój świąteczny jeszcze całkowicie nie wygasł, bo z pewnością wciąż u większości z Was stoi choinka, świecą się lampki w oknie lub na balkonie, no i pewnie też spoglądacie na ten magiczny biały puch za oknem...(nie wiem jak u Was, ale u mnie jest go całkiem sporo).

Pokazuję dziś więc świąteczny komplet, który pojawił się w tym roku pod którąś z pięknie ozdobionych choinek w moim mieście. Bransoletka + kolczyki z Rivoli Svarowskiego, które już kiedyś robiłam, to moja tegoroczna propozycja na prezent idealny dla Czyjejś mamy. A piszę idealny, bo przecież wiadomym jest "wszem i wobec i każdemu z osobna", iż uwielbiam srebrzystości, czernie i szarości. Tym razem zadbałam też o odpowiednią otoczkę, w dosłownym tego słowa znaczeniu, bo świąteczne opakowanie także wyszło w całości spod moich rąk, a i świetnie sprawdziło się w roli zdjęciowego tła. 

Tak, to ostatni post w tym roku... Hmm, dziwne uczucie. Zamelduję się tu jednak 1 stycznia, z małym podsumowaniem 2014 roku i z przepełnionymi pozytywną energią noworocznymi życzeniami. A tymczasem, życzę Wszystkim szampańskiej zabawy sylwestrowej i jak najsubtelniejszych efektów tejże zabawy w Nowy Rok! 

A tak BTW, serdeczne dzięki, że jesteście tu kolejny rok!



TOHO Round 11/0 Opaque Jet, Silver-Lined Crystal, Silver-Lined Lt Gray, Dagger Beads Opaque Jet 10x3mm

TOHO Round 11/0 Silver-Lined Crystal, 15/0 Opaque Jet, Rivoli Swarovski 12mm Black Diamond F

Sylwestrowe uściski,
S.

niedziela, 21 grudnia 2014

Nic specjalnego + zeszłoroczne świąteczne DIY

Czołem!
Nie mam dziś dla Was nic specjalnego, ot taka bransoletka. Bransoletka, która to nawet konkretnego wzoru nie ma. Przypadkowa mieszanka koralików, w zasadzie w przypadkowych kolorach, tyle że ciemnych. Ani specjalnie gruba, ani okazała. Nadzwyczajną urodą nie grzeszy. 

Ale noszę ją z przyjemnością. Naszła mnie wena i nagła potrzeba posiadania takiego "cieniaska". Jak to dobrze być rękodzielnikiem i móc spełniać swoje zachcianki od ręki, bez zbędnych nakładów finansowych...

Obiecuję jednak, że w kolejnym poście, postaram się bardziej i zaprezentuję Wam coś nieco bardziej wyszukanego.

No dobra, trochę się też pokajam. Wybaczcie mi proszę brak weny i polotu w powyższym skrawku tekstu, bo inaczej tego nie nazwę. Mój cały potencjał piśmienniczy jest obecnie intensywnie wykorzystywany w mojej pracy, więc brakuje mi go trochę w tej niezawodowej wersji. Muszę chyba popracować, nad znalezieniem złotego środka... ;)


poniedziałek, 1 grudnia 2014

3 romby w 1

Już dziś kolejna para prosto z kalendarza (niezorientowanych odsyłam do poprzedniego POSTA). Projekt tym razem nieco zimowy/odświętny/imprezowy/sylwestrowy (niepotrzebne skreślić). Jest klasycznie w ciemnym hematycie i odrobince przygaszonej bieli płatka śniegu. Porównanie do śnieżynki nie jest tu co prawda przypadkowe, gdyż kolor tych jasnych koralików nosi jakże wdzięczną nazwę Snowflake. 

Lubię kombinować przy szyciu, więc pomysł 3 rombów w jednym wydał mi się całkiem godnym wyzwaniem. Co prawda, nie obyło się bez prucia, ale w końcu są. Są i świecą, wiszą i przyciągają uwagę. Takie "kombo", po jednej z funkcji na każdy romb w kolczyku.

Nowe kolczyki przeciwstawiają się również stanowczo niedowiarkom i hejterom, sądzącym, że długie kolczyki to i owszem, ale absolutnie nie na zimę. A bo ich nie widać, a bo szalik, a bo czapka, a bo kołnierz od kurtki, a bo włosy się elektryzują. Nic bardziej mylnego! Ta para postanowiła obnażyć się przed Czytelnikami i wystąpić w odważnej sesji zdjęciowej wyłącznie w mięsistym, wełnianym szalu. Jak widać całkiem zgrabnie prezentuje swoje wdzięki. Ach, odwaga to jednak podstawa, również w świecie top earrings...




TOHO Cube 1,5mm Ceylon Snowflake, Metallic Hematite

Uściski,
S.

poniedziałek, 17 listopada 2014

Geometrycznie

Ostatnio, jeśli sięgam już po jakieś beadingowe robótki, to wyłącznie po brick stitch. Cóż, skoro jeszcze jakoś mi się nie znudził, wykorzystuję to i działam, potem przyjdzie zapewne faza na coś innego. Zdradzę Wam też, że czasem,  kiedy niespodziewanie najdzie mnie wena, a nie mam pod ręką żadnego godnego szkicu kawałka papieru, maziam długopisem w kalendarzu. Tym sposobem też, całkiem niedawno, bo pod datą 24.10 pojawiły się nagle 3 nowe projekty geometrycznych kolczyków, całkiem okazałej długości. Projekty te nabierając mocy urzędowej i oczekując na dostawę koralików, odleżały swoje i w końcu poszły "pod igłę".

Pierwsza para, w komplecie z bransoletką powędrowała w błyskawicznym tempie w ręce pewnej solenizantki i nie doczekała się sesji. Niestety. Postaram się je jednak odtworzyć w podobnej wersji dla siebie, bo uwierzcie mi na słowo, były baaaardzo w moim klimacie.

Kolejna para nie umknie już tak łatwo Waszej uwadze, bo dobrze ją "obfociłam" (kto wymyśla takie słowa!?). Dłuuuugie, bo takie miały być. Jasne, bo ileż można siedzieć w tej w czerni. Geometryczne, bo takie najprzyjemniej mi się rysuje. Do wzięcia, bo czekają na nową właścicielkę, bo z myślą o takiej właśnie je uszyłam. Drogie potencjalne właścicielki, nie pozwólcie więc kolczykom trafić na zbyt długo do mojego magazynu wyrobów gotowych, bo jak widzicie są wprost stworzone do błyszczenia na uszach.



TOHO Cube 1,5mm Opaque White, Opaque Navy Blue, Silver-Lined Teal, Silver-Lined Gray, Opaque Turquoise
Uściski,
S.

środa, 5 listopada 2014

TopGear'owa skrzynia

Na wstępie wielkie dzięki za Wasze pozytywne opinie dotyczące moich planów założenia nowego bloga. Padło na tym, że jeśli tylko nie zabraknie motywacji i czasu, to takie kolejne miejsce w sieci powstanie, jednak muszę to spokojnie obmyślić, by było całkiem wyjątkowe.

Dziś mam dla Was coś nietypowego. Co prawda widzieliście już skrzynki na wino w moim wykonaniu, jednak tym razem zamówienie było nieco inne niż zazwyczaj. Skrzynkę wykonałam na zlecenie pewnej przemiłej Pani, której to mąż, będący fanem TOP GEAR, obchodził właśnie swoje urodziny. Grafiki wybrane wśród setek innych w internecie, odpowiednio obrobiłam i przetransferowałam je na nitro. Niestety zamówienie było realizowane w błyskawicznym tempie i nie starczyło czasu na dobre zdjęcia. Zdążyłam jednak pstryknąć kilka fotek przed wyjazdem do pracy....... po 6 rano. Jest więc jak jest ;)




Uściski,
S.

czwartek, 23 października 2014

Czerwona pikseloza

Siemanko po (naj)dłuższej przerwie!

Wierzcie mi, że sama jestem zaskoczona tą nadspodziewanie długą absencją, ale powody mam, nawet bardziej niż bardzo poważne, absorbujące do cna cały mój czas. Ten czas, który mógłby się okazać potencjalnie wolnym. Już wiem w jakim błędzie byłam wspominając niegdyś o za krótkiej dobie. Teraz mój dzień skrócił się do niebotycznie małych rozmiarów, które nie mieszczą już nawet tych najdrobniejszych koralików. Nie oznacza to jednak, że mój zapał do tworzenia i dzielenia się tym z Wami zmalał. Uspokoję tu siebie i być może i Was (jeśli wciąż macie ochotę czekać na kolejne posty), że nie zamierzam porzucić blogowej przygody. Ba! Zastanawiam się nawet nad założeniem drugiego bloga, o zgoła odmiennej tematyce.

Pomysł pączkuje już w mojej głowie od kilku miesięcy i jeżeli zdecyduję się na ten krok odbierający mi bądź co bądź kolejny fragment dnia, muszę najpierw uzbierać odpowiedni materiał fotograficzny. Ten z kolei musi być najpierw podbudowany dłuuuugą i ciężką pracą przy........ remoncie. Z chęcią dowiem się więc co sądzicie o stronie, o tematyce remontowo-renowacyjno-DIY? Taka praca na budowie, przy wystroju wnętrz i renowacji starych przedmiotów moim okiem i "moją ręką".

Czekam na Wasze opinie, a tymczasem, dziś spotykamy się jednak przy poście. A post to post, zdjęcia mieć musi. Swoich nie wstawię, Milka (the dog) nie jest najwdzięczniejszą modelką, więc padło na biżuterię.

Tak się ostatnio złożyło, że przytrafił mi się jeden jedyny wolny wieczór, nie spędzony w chmurze pyłu, wśród kopców gruzu, ani nawet w otoczeniu wiader cementu i tynku. To doborowe towarzystwo zamieniłam wówczas na masę czerwonych koralików i parę grafitowych Rivoli Swarovskiego znalezionych w pudełku z biżuteryjnym asortymentem. Powstał więc komplet z pikselową bransoletką utkaną na krośnie w roli głównej i sztyftami na srebrnych końcówkach w rolach drugoplanowych. Komplet jest na wydaniu, ponieważ ja i czerwienie nie pałamy do siebie zbyt dużą sympatią, więc jeśli ktoś ma chętkę na przegnanie tej paskudnej, jesiennej pogody, intensywną barwą - bardzo proszę i służę pomocą...





Bransoletka: TOHO Round 11/0 Silver-Lined Garnet, Opaque-Frosted Jet, Opaque-Frosted Cherry. Kolczyki: Rivoli Swarovski 8mm Black Diamond F, TOHO Round 15/0 Opaque Jet, 11/0 Opaque-Frosted Cherry, Silver-Lined Garnet.
Uściski,
S.

niedziela, 31 sierpnia 2014

Śluboskrzynia kolejna

Wykorzystując ostatnią falę postów o tematyce okołoślubnej jaka napłynęła na łamy tegoż bloga, proponuję oficjalne pożegnanie tego nurtu, ostatnią, zdecoupage'owaną skrzynią, jaką wykonałam w prezencie od nas, dla naszych uroczych znajomych, na których weselu mieliśmy przyjemność się wybawić.

Jest bardzo prosta, letnia, delikatna (o ile w ogóle można tak się wyrazić mając na myśli kawał drewienka). Piękne okoliczności przyrody, okalające skrzynkę, zostały wykorzystane jeszcze podczas czasów świetności letniego słońca, bo teraz widzę już tylko kałuże, wszędzie kałuże...




Uściski,
S.

wtorek, 26 sierpnia 2014

Obwieszona miętą

Nie odpuszczajmy jeszcze ostatniopostowych tematów ślubnych. Pokażę Wam dziś w co ubrałam się na wesele znajomych, a raczej co na siebie zawiesiłam na tę właśnie uroczystość. 

Standardowa Sylwia ubiera się często po czarnemu, więc i tym razem wybrała klasyczną sukienkę w tym kolorze. Nie zapominając o stosownej okazji, postanowiła jednak ożywić nieco tenże ałtfit zakładając doń miętowe koturny, które to z kolei były jedynym akcentem kolorystycznym, bo nawet torebka zbuntowała się, powlekając się (dawno temu w Chinach...) czernią. Cóżże więc Sylwii pozostało, jeśli nie stworzenie odpowiednio korespondującego z delikatną miętą butów biżuteryjnego kompletu, którym i tak obwiesić by się trzeba było?

Taka to historia zawisła na mym nadgarstku i uszach. Jeśli chodzi o wzory - zupełny przypadek, nagle wyłażący z mojej głowy poprzez palce i igłę nawlekającą posłuszne koraliki.





TOHO Cube 1,5mm Opaque Turquoise, Silver-Lined Milky Lt Peridot, Ceylon Snowflake

TOHO Round 11/0 Ceulon Lt Sea Green, Opaque Turquoise, Ceylon Snowflake

Pozdro,
S.

wtorek, 12 sierpnia 2014

Śluboskrzynie

Skoro lato pełną gębą, to i sezon ślubny już dawno jest w czasie swojej świetności. Na blogach niektórych z Was widziałam nawet, że i koleżanki "po fachu" również zdążyły już powiedzieć to sakramentalne TAK - moje szczere gratulacje! Ostatnio mam niestety znacznie mniej czasu (bądź stety, biorąc pod uwagę powody tegoż deficytu) na komentowanie Waszych cudeniek, ale zapuszczam się w Wasze rewiry regularnie, dobrze wiedząc co się u Was dzieje. 

Wracając do tematu ślubnego, u mnie na razie nie zanosi się na takie rewolucje, jednak moi znajomi skutecznie sprawili, że wtajemniczyłam się w te zagadnienia, zamawiając u mnie aż 4 (!) skrzynki na wino, decoupage'owane i stosownie opisane. Ślub jest bowiem ich własny, znaczy się, to oni są winowajcami całego zamieszania, więc skrzynki nie mają być prezentem dla nich samych. Ich przeznaczenie to podziękowanie rodzicom chrzestnym za wsparcie i troskę. Taki miły, spersonalizowany gadżet, który miałam przyjemność wykonać, w hurtowej jak dla mnie ilości.

Cztery identyczne skrzynie, to jednak nie taka banalna sprawa, jak mogło mi się wydawać, więc pracy było sporo, sporo. Rękodzieło, to RĘKO - dzieło, skrzynki zatem różnią się pewnymi drobnymi szczegółami, powiedzmy - anatomicznymi, jednak dobrze zadbałam o to, aby były one jak najmniej widoczne i żeby wszystkie skrzynie zgrały się w zwartym szeregu, jak jednojajowe czworaczki. Chyba mi wyszło - są 4, są takie same, lub łudząco podobne, klasyczne, proste, z napisem... Czekam na opinie Młodej Pary ;)





I jeszcze jedno! Natalia, Dawid - jeśli to czytacie, to składamy Wam razem z I. najlepsze życzenia szczęścia i miłości, na nowej drodze życia! (Aaaa! Całe internety to zobaczą!) ;)

Usciski,
S

środa, 6 sierpnia 2014

Symmetrical triangles

Bardzo lubię geometryczne kształty, bryły, kanciaste instalacje, symetrię, lubię też prostotę i monochromatyczność. Wszystko to co moje ulubione upchałam więc do nowej pary, całkiem sporych rozmiarów kolczyków. Wzór wymyślił się na bieżąco, puściłam wodze wyobraźni. Już zapomniałam jak przyjemnie szyje się takie trójkąciki. Tym bardziej miałam do tego prawo, iż poszerzając ostatnio moje horyzonty, przez co rozumieć należy znajomość kolorów, doznałam styczności z żywymi, letnimi barwami.

Wracając do bohaterów dzisiejszego posta, mam tylko cichą nadzieję, że zbyt prędko ich nie zgubię, nie zapadną się pod ziemię, ani nie porwą ich kosmici, bo aż nadto często mi się to zdarza w przypadku kolczyków (no, może do tego szacownego grona zaliczmy jeszcze gumki do włosów i będzie komplet). 

Zatem, o kolczyki, nie zapodziejcie się nigdzie, na mych uszach wytrwale wiście!



TOHO Cube 1,5mm Opaque Jet, Silver-Lined Gray

Uściski,
S.

środa, 30 lipca 2014

Kompletując lato - part 3

Lato przelatuje przez palce z łatwością nadmorskiego piasku, w dodatku solidnie rozgrzanego, bo funduje nam w tym roku zadziwiająco wysokie temperatury. Trochę szkoda, ale nie ma co żałować, tylko cieszyć się chwilą. Nie będąc więc gołosłowna, aby upamiętnić tę łaskawość pogodową stworzyłam trzeci już zestaw bransoletek z serii kompletując lato (pierwszy obejrzycie TU, drugi TU). Tym razem postawiłam na maliny, a uściślając - napigmentowane malinami koraliki, w skromnym towarzystwie srebrnych dodatków.

Jak możecie ostatnio zauważyć, cały czas szkolę się w zakresie przetwórstwa półfabrykatów NIEczarnych, NIEbiałych i NIEsrebrnych i myślę, że jestem na dobrej drodze, nie ma co! Spokojnie jednak, bo już w kolejnym poście, zrobię sobie małe wagary i pokażę Wam kolczyki w starych, dobrych wymienionych wyżej odcieniach, które notabene, od kilku dni dyndają już na moich uszach.




Trzymajcie się ciepło (co nie będzie wcale trudne patrząc za okno),
S.

czwartek, 17 lipca 2014

Malinowy cieniowaniec

Cześć! U mnie biżuteryjnie się kręci powoli, natomiast pozabiżuteryjnie kręci się maksymalnie szybko. Dlatego też wpadam tu na krótkie odwiedziny, a że nie wypada tak przyjść z pustymi rękoma, przynoszę bransoletkę.

Taki tam malinowo-bury mieszaniec/cieniowaniec. Całkiem przyjemnie wygląda na nadgarstku muszę przyznać, natomiast ten róż, choć malinowy, nie mieści się w granicach mej kolorystycznej tolerancji, toteż patrzę sobie na tę bransę z daleka i tyle mi wystarcza. Myślę, że to inny niż mój nadgarstek powinien ją nosić. Jeśli chodzi o koraliki, to te przypominające sorbet malinowy, wbrew pozorom są jakimiś no name'owymi zwyklaczkami, kupionymi na gramy. Pomimo tego, swoją równością i wyglądem śmiało dorastają do pięt, kolan, ramion, czy nawet wyżej markowym koralikom. 

Taka mała improwizacja wynikająca z chwili wolnego czasu i nagłego nawiedzenia weny.






Pozdrowienia,
S.

niedziela, 29 czerwca 2014

Etui na kindle

Dziś nieco inaczej niż zwykle, albowiem już dawno, dawno nie znalazło się tu nic niebiżuteryjnego. Moja twórcza dusza nie ogranicza się do bransoletek i kolczyków, choć zajmują one ważny ułamek jej całości. To co dzisiaj Wam zaprezentuję nie wynika jednak wyłącznie z mojej potrzeby tworzenia, ale również, ze swego rodzaju oszczędności, której nie nazwę skąpstwem, chociaż mogłoby to czasem tak wyglądać. Faktem jest, że po prostu nie znoszę wydawać pieniędzy na coś co mogę zrobić własnymi rękoma. 

Tyle wstępu, a jeśli chodzi o konkrety to chciałabym Wam pokazać moje nowiutkie, świeżutkie i oryginalne etui na kindle. Jako, że uwielbiam czytać grube, mięsiste księgi, które niekoniecznie świetnie sprawdzają się w postaci obciążenia torebki, czy plecaka w podróży, często zostawały one w domu, a ja w pociągu grałam na komórce, lub patrzyłam za okno, z żalem myśląc o ciekawej fabule, która właśnie omija szerokim łukiem moją wyobraźnię. Z tego też powodu, jakiś czas temu stałam się posiadaczką czytnika e-book'ów, który sprawdza się znakomicie, z wyjątkiem jego podatności na zarysowania, jakich może doznać w czeluściach mojej zaśmieconej niemal każdym rodzajem surowców wtórnych torebki. Oryginalne kindle'owskie etui, to jednak dodatkowy wydatek, dlatego zastosowałam metodę szybkie pytanie - szybka odpowiedź. Jak się domyślacie pytanie brzmiało: "czy mogę to zrobić samodzielnie?". Odpowiedź okazała się być oczywista. 

Szybki projekt i jazda. Filc wydał się być świetnym surowcem, a jego świetność polegała przede wszystkim na tym, że miałam go w domu pod ręką. Wycięłam wykrój przodu i tyłu, pozszywałam kordonkiem, a jako zapięcie wszyłam haftki, które niemal nie rzucają się w oczy. Teraz rysy mu nie straszne!

I co Wy na to?






Uściski,
S.

poniedziałek, 23 czerwca 2014

Kompletując lato - part 2

Jako, że pierwszy dzień lata mamy już za sobą, w końcu na legalu mogę zaprezentować Wam już drugi letnio-bransoletkowy komplet, tym razem w zgoła odmiennych barwach: piasku, bursztynów, muszli i promieni słonecznych. W skład letniego zestawu wchodzi 5 całkiem różnych brans na sznurkach, na gumce i jedna szydełkowo-koralikowa. Gdyby nie te kolory, można by rzecz, że to lustrzane odbicie kompletu z poprzedniego POSTA

Zbierane długo i w sposób nierzadko przypadkowy, rezerwy koralików, koraliczków, przywieszek i innych sznurków po raz kolejny dzielnie skompletowały się, stając wspólnie w zorganizowanym szyku przed obiektywem. Mimo, że to nie moja bajka kolorystyczna, to muszę przyznać, że całkiem nieźle sprawować mogą letnią służbę na opalonym nadgarstku.

Jak to dobrze, że to już lato!




Umieram z ciekawości, która wersja kolorystyczna bardziej przypada Wam do gustu? Mięta, czy beż?

Uściski,
S.