czwartek, 17 lipca 2014

Malinowy cieniowaniec

Cześć! U mnie biżuteryjnie się kręci powoli, natomiast pozabiżuteryjnie kręci się maksymalnie szybko. Dlatego też wpadam tu na krótkie odwiedziny, a że nie wypada tak przyjść z pustymi rękoma, przynoszę bransoletkę.

Taki tam malinowo-bury mieszaniec/cieniowaniec. Całkiem przyjemnie wygląda na nadgarstku muszę przyznać, natomiast ten róż, choć malinowy, nie mieści się w granicach mej kolorystycznej tolerancji, toteż patrzę sobie na tę bransę z daleka i tyle mi wystarcza. Myślę, że to inny niż mój nadgarstek powinien ją nosić. Jeśli chodzi o koraliki, to te przypominające sorbet malinowy, wbrew pozorom są jakimiś no name'owymi zwyklaczkami, kupionymi na gramy. Pomimo tego, swoją równością i wyglądem śmiało dorastają do pięt, kolan, ramion, czy nawet wyżej markowym koralikom. 

Taka mała improwizacja wynikająca z chwili wolnego czasu i nagłego nawiedzenia weny.






Pozdrowienia,
S.

7 komentarzy:

  1. Sama słodycz ;) na lato w sam raz, chociaż nie przepadam za różem to jednak uważam, że to zestawienie kolorów jest bardzo fajne.

    OdpowiedzUsuń
  2. Malinowo jagodowa :P Sliczna!

    OdpowiedzUsuń
  3. Te bransoletki są super:) Muszę spróbować taką zrobić. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Sylwunia, a ja uważam, że to jedna z piękniejszych Twoich bransoletek, choć wszystkie trafiają w mój gust, to ta w 100% zwraca moją uwagę. Jednakże sądzę, iż to nie róż, a błękit przyciąga mój wzrok :)
    Buźka zdolniacho:)

    OdpowiedzUsuń
  5. pięknie wyglądają te dwa kolory razem :) śliczna bransoletka, rozchmurza w takie dni jak dzisiejszy ;) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń